Z Kaśką znamy się już kilka dobrych lat, spała chyba z większością moich kumpli i doprowadzała do szaleńczej rozpaczy tych którzy nieopatrznie się w niej zakochali - a to akurat ci którym nawet nie dała się "przelizać". Byłem wtedy jeszcze bardzo aseksualny i pewnie trafiłbym do grona kasinych Werterów gdyby nie jej przyjaciółka za którą de facto latałem jak pies (a to z kolei doprowadzało Kaśkę do szaleństwa które objawiało się w postaci licznych sms'ów, wyrzutów, płaczu i telefonów o 3 nad ranem).
Niewiele się zmieniło od tamtych czasów poza tym, że do grona ofiar Katriny dołączył mój serdeczny znajomy. Kierowany pewnymi wyrzutami sumienia, ponieważ sam wepchnąłem go w ten huragan, postanowiłem mu trochę pomóc. Rozmowa z Kaśką nie miała sensu więc zacząłem od znajomego. Na czterogodzinnym spotkaniu kawowo-herbacianym usłyszałem wiele żenujących haseł, deklaracji, byłem świadkiem kilku wybuchów gniewu i sytuacji bliskiej rozklejeniu się - przypominał mi trochę mnie, gdy rozstałem się z kochanką.
Byli kilka razy na "randce", chłopak się bardzo starał, zabrał ją do kina, na kręgle, basen, nawet do parku linowego, udało mu się nawet zaaranżować romantyczną kolację, wieczorem na dachu jednego z hoteli. Poświęcił jej dużo swojego czasu, pieniędzy i wysiłku. Na żadnej z tych randek nie odważył się jej pocałować, czekał na odpowiedni moment, dostał za to dwa czy trzy razy całusa w policzek. Wyznał jej miłość, lecz ona się rozpłakała, tłumaczyła się, że jest dla niej bardzo ważny i nie chce psuć ich relacji takimi deklaracjami.
Miłość istnieje ale nie jest jedyna i podobnie jak z szacunkiem, trzeba sobie na nią zapracować. O ile miłość można utożsamiać z przyzwyczajeniem lub układem to nazywanie zakochania miłością jest chyba największym błędem. Przedstawiłem znajomemu swój pogląd na zakochanie, nie mógł jej kochać, nie poznał jej aż tak dobrze, nie spał z nią, nie mieszkał, nie planowali razem zakupu psa. Zakochanie jest utrwalonym obrazu konkretnej osoby, im częściej o kimś myślimy i fantazjujemy tym więcej wad tych osób znika, tym silniej czujemy się z tą osobą związani mimo iż w rzeczywistości relacje z tą osobą mogą być na płytkim poziomie. Po utrwaleniu obrazu osoby trudno jest zrobić krok w kierunku odkochania się, głównie ze względu na poczucie straconej inwestycji. Rezygnując z partnera czy partnerki trzeba przekreślić stracony czas, pieniądze i wyrzeczenia na które godziliśmy się będąc z drugą osobą. Pierwsze co zrobiłem to usunąłem mu nr telefonu Kaśki z komórki, zareagował impulsywnie ale szybko ochłonął, wytłumaczyłem mu, że skoro uzależnił się przez ciągłe myślenie i fantazjowanie o niej to teraz musi przestać całkowicie o niej myśleć. Po usunięciu numerów, adresu mailowego, jej zdjęć i wiadomości, był gotowy do odwyku. Poprosiłem żeby gdzieś wyszedł w piątek albo w sobotę ze znajomymi albo zadzwonił do jakieś mniej znanej koleżanki, pogadał chwilę i najlepiej się z nią spotkał. Jeszcze przy mnie zadzwonił do znajomej ze studiów.
Tydzień temu mieliśmy okazję porozmawiać trochę na gg, terapia się udała, po trzech tygodniach zupełnie nie czuje się pod wpływem tamtej dziwnej relacji. Ze znajomą ze studiów mu się nie udało ale na imprezie integracyjnej w pracy przespał się z koleżanką i ku jego uciesze, następnego dnia wszystko pamiętała i zapowiada się kontynuacja tej znajomości. Zgodził się żebym opisał jego sytuację na blogu, nie zgodziłem się na jego poprawki ale obiecałem, że nie podam nawet jego imienia więc obietnicy dotrzymuję.
Swoją drogą, o kobietach mówi się "słaba płeć" a z obserwacji zauważyłem, że to najczęściej my mężczyźni padamy ofiarą zakochania/zauroczenia. Może dlatego, że w większości jesteśmy wzrokowcami i już ładna buzia, fajny tyłek, piersi, zgrabne nogi i zalotne spojrzenie wystarczy, żebyśmy zachowywali się w najlepszym wypadku jak mali chłopcy.
Tagi: miłość, zakochanie, uzależnienie, relacje, odkochanie
skomentuj (38)
Małżeństwo jest układem, umową podobną do tych które zawierają firmy z partnerami w interesach. Świadomie zawierane układy nie przewidują, że którakolwiek ze stron będzie bierna w inwestycji. Ogólnie przyjęło się, że związek małżeński to związek dwojga ludzi którzy wspólnie chcą budować i trwać w ustalonej relacji. W niektórych domach podział obowiązków jest równy, w innych jedno zarabia pieniądze a drugie dba o dom i potomstwo. Układ małżeński w którym jedno trwa w związku dla pieniędzy a drugie dla urody, nie różni się niczym od pozostałych związków i układów.
Tak samo jak seks może być czymś duchowym, pięknym i przyjemnym, może być też wypaczony i przedstawiony w "brudnym" i plugawym wydaniu. Tak samo mówienie o prostytucji małżeńskiej jest czymś wypaczonym ponieważ coś takiego nie istnieje. Kobiety i mężczyźni w odpowiednich proporcjach szukają u partnera/partnerki stabilizacji i bezpieczeństwa, mówienie, że jakiś układ jest zły jest czystą hipokryzją. Tak samo nazywanie kobiet łatwymi lub kurtyzanami, bo wielu z tych którzy wygłaszają niepochlebne opinie skorzystałoby z "okazji" gdyby tylko mieli takie możliwości.
Tagi: bezpieczeństwo, małżeństwo, związki, układy
skomentuj (3)
Kolejny raz instytucja zwana Kościołem wchodzi w kompetencje istoty wyższej - Boga. Nie trzeba długo czekać by kościelni myśliciele i naukowcy zaczęli przeczyć samym sobie. Dla nich głównym problemem jest odpowiedź na pytanie, "w którym momencie dusza jest przypisywana do człowieka?" "Zamrażanie zarodków to tak jakby zamrażać dusze a tego nie wolno robić!", spotkałem się z taką opinią rozmawiając z jednym z księży. To jeśli tym sposobem ingerujemy w "Boski Plan", to kościół uznaje Boga za wszechmogącego czy nie?
Czy Bóg jest wszechmogący i może zrobić wszystko?
-Tak
Czy może stworzyć taki niewyobrażalnie wielki i ciężki kamień?
-Tak
-A czy może stworzyć taki którego nie podniesie?
-???
Określając zdolności boga na poziomie logicznym jesteśmy w dupie, kościół balansuje między tym co mogą robić wierni a tym co może a czego nie może Bóg. Pomijam setki wierutnych bzdur wygłaszanych w historii i popieranych stwierdzeniem "Bóg tak chce!".
Kościół pod pretekstem jednoczenia cały czas robi wszystko by dzielić i tym bardziej nie powinien mieszać się do polityki. Jestem praktykującym katolikiem ale jeśli organizacja z którą w jakiś sposób identyfikuję swoje poglądy, głosi takie bzdury, to niech lepiej zarezerwują jedną ekskomunikę i dla mnie.
Tagi: polityka, bóg, kościół, błędy, organizacja, in vitro, ekskomunika
skomentuj (1)
Emocje mają kierunek przeciwny do kierunku w jakim kręci się świat. Gdy czegoś pragniemy, czujemy emocjonalne parcie, jakie są tego efekty? Nie dostajemy to czego chcemy, co bardziej zaskakujące, często otrzymujemy to czego już nie potrzebujemy albo coś czego w swoim posiadaniu nie zakładaliśmy. Po pewnym czasie zrewidowałem te poglądy, ta zasada działa wobec świata innych ludzi.
Moja znajoma ostatnio stwierdziła, że za mało się staram by zdobyć jej względy. Mieliśmy sporą przerwę w kontaktach, ostatnio ponownie zaczęliśmy się widywać. Ona nie może się doczekać kolejnego naszego spotkania lecz stara się wcielić mnie w rolę petenta. Zaoferowałem jej coś bezinteresownego lecz to spowodowało u niej chęć posiadania więcej przy braku własnego wkładu w naszą relację. Zabrałem to co dałem wycofując się z uśmiechem. Przy następnym spotkaniu dała z siebie dużo więcej niż sam zaoferowałem początkowo.
Gdy szukasz szacunku, znajdziesz go dopiero wtedy gdy pokażesz innym, że Ci na tym nie zależy.
To brzmi prawie jak truizmy, każdy to wie ale mało kto o tym pamięta.
Tagi: ludzie, historia, emocje, społeczeństwo, relacje, szacunek, dobra ograniczone
skomentuj (2)
"Dzisiaj Cię nie zdradzę..." powiedziała zamykając laptopa i kładąc się przy mnie na łóżku. Wiedziałem, że romansuje z jakimiś napaleńcami w sieci, sam czasami podsuwałem jej teksty a ona po wszystkim próbowała wcielić to w życie ze mną. Zdrada zależy od interpretacji, dla mnie zdrada zaczyna się w miejscu w którym ona próbuje ukryć przede mną kontakt fizyczny, intelektualny lub emocjonalny z innym człowiekiem. Gdyby powiedziała, że chce się spotkać na seks z innymi mężczyznami możliwe że bym się nie zgodził ale gdybym dał jej takie przyzwolenie, jej czyn nie byłby zdradą. Czy później nasza relacja byłaby komfortowa? To już zależy indywidualnie od każdego człowieka.
Ludzie szukają wrażeń emocji i starają się walczyć ze stagnacją, internetowy flirt, seks może zwyczajnie wynikać z niezaspokojonej sfery emocjonalnej lub intymnej ze stałym partnerem/partnerką. Gdy relacja jest oparta na szczerości nie ma problemu z niespełnionymi pragnieniami, co zrobiłbym gdybym zaobserwował internetową zdradę? Oczywiście zrobił awanturę, nie za samą zdradę a za ukrywanie tego faktu przede mną.
Tagi: internet, seks, zdrada, związki, ralacje
skomentuj (6)
Przeglądam muzykę i zapiski sprzed kilku lat, byłem romantykiem, beznadziejnym Werterem który żył tylko po to aby umrzeć. Żeby masturbować się psychicznie i emocjonalnie. Chociaż trochę mu zazdroszczę, mój Werter cierpiał, szukał "tej jedynej", umiał się zakochiwać i to tak naprawdę. Był w stanie zdobyć i rzucić kobiecie pod nogi cały świat. Ja nie umiem kochać, nie tak książkowo i tak bez "ale". On szuka miłości, ja patrzę na jej tyłek, on wraca do domu by o niej marzyć, ja rozpalam ją dotykiem aby w spazmach przyjemności brakło jej tchu na powiedzenie "nie". Jest dla mnie kochanką a mówiła, że najważniejsza jest dla niej tylko prawdziwa miłość. On by jej nigdy nie tknął bez jej przyzwolenia i paradoksalnie nigdy nie dostałby jej gdyby zrobił wszystko o czym mówiła, że pragnie. A mimo wszystko to jemu trochę zazdroszczę, nie umiem się zakochać, pożądam ale emocjonalnie i cieleśnie, nie chcę dzielić z nią swojego życia, chcę dzielić z nią łóżko.
Zastanawiam się ilu nieszczęśliwych i kochających Werterów odnalazło swoją miłość, może nie miałem szczęścia, może by samo przyszło, może nie warto było wybierać drogi z której nie ma powrotu? W dalszym ciągu mam problemy z ludźmi i kobietami ale zmieniła się perspektywa z której na to spoglądam, świat się zmniejszył, pewne wartości zostały utracone. Nie czuję pustki, nie mam wyrzutów sumienia, dobrze mi z tym ale mam wspomnienia po osobie która wydaje mi się obca, znam opinie społeczności która większość z tych rzeczy które już zrobiłem, ostro krytykuje.
Gdybym mógł cofnąć czas... nic bym nie zmienił.
Tagi: miłość, seks, wspomnienia, pragnienia, pożądanie, werter, żądza, romantyk
skomentuj (4)Reklamy uprzykrzają życie widza, szum informacyjny, wciskanie kitu i ogólne bełkot potrafi sprawić, że zamiast wypoczynku męczymy się przed telewizorem. Reklamy skoro muszą już lecieć, niech lecą trzy razy w ciągu filmu ale niech trwają nieco dłużej, z kolei przy każdym bloku reklamowym u góry ekranu powinna być informacja ile taki blok reklamowy trwa. Rozumiem, że im więcej stacja ma pieniędzy tym rzadziej będziemy oglądać "Kevin sam w domu" na święta ale zarządzający reklamami w TV powinni szanować czas widza.
Tagi: telewizja, tv, reklama, pranie mózgu, blok reklamowy
skomentuj (0)